Zatonie
Kolejny Nowy Rok za nami.
Wokół tytuły nawiązujące do postanowień noworocznych, rady jak ich dotrzymać, żarty jak je modyfikować.
Już wiadomo, który dzień jest kluczowy i wbija nas w poczucie winy, że znowu nic z idealnego życia. Nasze postanowienia spokojnie czekają do końca grudnia, zasypywane piaskiem spraw codziennych jak ślady karawany na pustyni, by pod koniec roku pojawić się z nową nadzieją, czy też złudzeniem.
Od kilku lat unikam postanowień noworocznych. Robię krótkie podsumowanie mijającego roku, zapisuję w kajecie kilka sukcesów (nie mniej niż 3), kilka porażek. Rozmiar jednych i drugich nie ma znaczenia, ważne jest, że się przydarzyły.
Potem kilka ciepłych myśli o nadchodzącym roku i zimowy spacer na dobry początek.
W tym roku padło na Zatonie.
Miejscowość znałam ze słyszenia i zdjęć, pozostało jedynie doświadczyć.
Zielona Góra przygotowywała się do orszaku Trzech Króli a ja postanowiłam sprawdzić, co takiego niezwykłego jest w Zatoniu i pobliskim rezerwacie "Zimna Woda".
Dzień nie zachęcał do wypraw, chłodno, wilgotno. Słońce świeciło tego dnia gdzie idziej. Ale umowa to umowa.
Historię ruin zatońskiego pałacu i kościoła można znaleźć w wielu miejscach, nie będę jej więc przytaczać. Właściciele majątku zmieniali się wielokrotnie, miejsce było odwiedzane przez znamienitych gości, sławy dawnej polityki, muzyki...
A teraz? Szkielet, który pomimo upływu czasu trzyma się dzielenie. Gdzieniegdzie na starych murach zachowały się urzekające ornamenty.
W takich miejscach powraca do mnie pytanie: kto i dlaczego zaniechał odbudowy i rekonstrukcji tej budowli? Jak to jest, że niektóre zabytki architektury mają więcej szczęścia? Upadek jednego jest szansą dla czegoś innego.
W przypałacowym parku żyją jeszcze drzewa z dawnych lat, oplecione wszędobylskim bluszczem, rośliną długowieczną (żyjącą do 700 - 1000 lat). Bluszcz należy do roślin inwazyjnych, ale biorąc pod uwagę przyrost około 1 m na rok na efekty inwazji trzeba bardzo cierpliwie czekać. W Zatoniu jest już widoczna. Hedera płoży się po ziemi i wspina po pniach drzew, dodając uroku zarówno im jak i ruinom pałacu.
Podsumowując: trzy razy "Z", Zatonie, zachwyt, zaduma.
| Dojrzewające pestkowce bluszczu w towarzystwie okazałej huby |
| Inwazja w toku. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz