Pozwolę sobie dzisiaj, pisząc o zapowiadanych zmianach w oświacie, na kulinarną analogię.
Czy to prawda, że ciasto należy mieszać zawsze w jedną stronę?
PRAWDA
Mieszanie mąki z wodą lub mlekiem powoduje wytworzenie ciasta ... elastycznej masy. Spowodowane jest to wzajemną reakcją dwu białek glutenowych gliadyny i gluteniny, obecnych w mące pszennej. Wymagana jest obecność wody i mieszanie oraz miesienie (wyrabianie). Powstały kompleks białkowy nazywany glutenem ma wspomniane cechy ciasta.
Ruch w jedną stronę sprzyja powstawaniu regularnych, mocnych powiązań obu białek glutenowych. Takie ciasto może utrzymać powietrze a później gąbczastą strukturę po upieczeniu. Równomierny ruch mieszania w jedną stronę sprzyja powstawaniu stabilnych i mocnych wiązań. Zmiana kierunku mieszania może spowodować osłabienie wiązań glutenowych. (źródło)
A cóż widzimy w naszej oświacie?
Kto się dorwie do łyżki, natychmiast zmienia kierunek mieszania. A energii, z jaką miesza pozazdrościć by mogła niejedna elektrownia nie tylko wiatrowa.
I opcja polityczna nie ma tu żadnego znaczenia.
Należąc do pokolenia 50+ mam w pamięci ośmioklasową szkołę podstawową, niewprowadzoną nigdy w życie szkołę dziesięcioletnią (wzór bratniego narodu) - tu trzeba oddać ówczesnym władzom, że potrafiły wycofać się z tej reformy.
W 1999 roku powstały gimnazja i licea profilowane a szkolnictwo zawodowe - uznawane za "gorsze" - z zapałem likwidowano. Komu i po jakich substancjach zmieniających świadomość przyszło do głowy, że społeczeństwo nie będzie potrzebowało porządnych rzemieślników, murarzy, stolarzy itd pozostanie dla mnie tajemnicą.
Szkolnictwo zawodowe na szczęście przeżywa renesans, między innymi dzięki środkom unijnym.
Licea profilowane wymarły, jako kompletnie nieprzystająca do potrzeb rynku pracy gałąź ewolucji oświaty.
Gimnazja, po początkowym chaosie, stały się stabilnym punktem na mapie szkolnictwa a badania PISA wskazują na ich pozytywne efekty.
Może się to zmienić na niekorzyść w wyniku ostatniej zmiany podstawy programowej, gdyż dawny spiralny układ treści nauczania zastąpiono liniowym, przy czym przedmioty matematyczno-przyrodnicze realizowane są przez trzy lata w gimnazjum i TYLKO przez rok w liceum.
A wszak wiadomo "Repetitio est mater studiorum" (powtarzanie jest matką wiedzy).
Czy można liczyć na to, że po wyścigu do "miski z powstającym ciastem" zamiast łapać z obłędem w oczach za łyżkę i kręcić w przeciwną stronę, nowi mocodawcy poświęcą nieco czasu na zastanowienie.
Może dodać jakiś składnik? Może zmodyfikować nieco przepis?
Ale mieszać w jedną stronę!!!
Czy potrzebny nam kolejny ZAKALEC i to na dodatek bardzo kosztowny?
c.d.n.
no cóż, każdy nowy minister chce udowodnić, że do tej pory było be i właśnie zjawił się ten mądry
OdpowiedzUsuńNiestety, masz rację i Lili Love też ma rację. To przykre. Byłam przeciwko gimnazjom, ale nauczycielom i dyrektorom szkół udało się je ucywilizować, więc po co teraz psuć. Czy nie wystarczy dopasować programy do dzisiejszych czasów, tak żeby były rzeczywiście przyjazne uczniom?
OdpowiedzUsuń